Menu

Nieco_dzienny

Trzeci blog, który będzie sumą kolejnych kilku lat doświadczeń. O muzyce, fotografii i sprawach codziennych. Nie zabraknie tu również moich wierszy. Zapraszam was do wspólnie spędzonych wolnych chwil o ile jeszcze je macie.

Ślepnąc od świateł

slasher1994

Tak się składa, że ostatnio oglądałem dwa polskie seriale, które chciałbym wam polecić. Tym razem muszę ostrzec, wejdziesz w świat brudny i bezwzględny. Jeśli wolisz treści lekkie, bez przekleństw i krwawej rzeczywistości - nie oglądaj. Na tym blogu są również felietony. Teraz poczekamy aż kilka osób zmieni tekst... Już?

"Ślepnąc od świateł" jest produkcją HBO, która zyskała duży rozgłos w społeczności internautów. Kolejne sceny, które znajdziemy na przykład w serwisie YouTube, tylko podgrzewają atmosferę. Jako osoba genetycznie ciekawa świata, postanowiłem skorzystać z okazji i obejrzeć w HBO GO całą produkcję. Już na początku zauważyłem, że mam do czynienia z bardzo dobrą obsadą. Poza Kamilem Nożyńskim, raperem który debiutował przed kamerą. W tym miejscu muszę przyznać, że zagrał fenomenalnie. Postać od początku do końca autentyczna i rozbudowana. Znajdziemy też niezawodnego Jana Frycza czy Cezarego Pazurę. Póki co cieszę się, że angaż dostał Robert Więckiewicz, który wykonał doskonałą robotę ale zaczynam się bać, że za jakiś czas podzieli losy gwiazd, które były wciskane na siłę do kolejnych filmów i seriali. Taka mała dygresja.

Sięgając po "Ślepnąc od świateł" dostajemy historię dilera Kuby, który w Warszawie stara się przetrwać w przestępczym świecie. Poznaje przy tym wiele osób, klientów, współpracowników. Na stwierdzenie "Nie możecie tak robić... To nie Moskwa!" słyszymy "Nie, to Warszawa." Myślę, że do tego hasła możemy sprowadzić przekaz scenariusza. Fascynacja światem przestępczym tkwi w nas bardzo głęboko, a ujawnia się właśnie w odniesieniu do książek, filmów i seriali. Na wyróżnienie zasługuje muzyka wykorzystana w całej historii. Motyw przewodni, wprowadza doskonale w świat Kuby i pozostałych bohaterów. Jako widz od początku miałem problem z główną postacią, na zmianę czułem wobec niego sympatię i obrzydzenie. Nie jest taki jak reszta. Intryguje i potrafi zaskoczyć. Najpierw jest bezwzględny i twardy, a za chwilę zmienia się o 180 stopni.

W przeciwieństwie do "1983", o którym pisałem w poprzednim poście, potrafi też rozśmieszyć. Można spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że oglądamy film w ośmiu odcinkach. Nawiasem mówiąc pierwsza była książka Jakuba Żulczyka, po którą na pewno sięgnę w najbliższym czasie. Może ktoś z was już czytał?

© Nieco_dzienny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci