Menu

Nieco_dzienny

Trzeci blog, który będzie sumą kolejnych kilku lat doświadczeń. O muzyce, fotografii i sprawach codziennych. Nie zabraknie tu również moich wierszy. Zapraszam was do wspólnie spędzonych wolnych chwil o ile jeszcze je macie.

Domowe safari III

slasher1994

W dzisiejszym programie, będziemy obserwować jeden z największych fenomenów natury. Zjawisko pradawne niczym narodziny i śmierć. Samiec wstał dziś wcześnie i zobaczył, że samica pobiegła już do miejsca, które jej gatunek nazywają pracą.

Samiec nudzi się, kręci na łóżku, przegląda książkę, którą wczoraj kupił. Lektura poczeka. Tylne kończyny dotykają podłogi, głaszcze uczestników swojego ekosystemu i wyrusza do tej części terytorium, które w jego języku nazywa kuchnią. Ze względu na częste spotkania w stadzie ani on ani samica, nie mieli czasu usunąć brudu z tak zwanych talerzy. Podobny dramat odbywa się w wielu legowiskach osobników tego gatunku. Samiec obserwując zlew i pomnik swojej przyszłej ciężkiej pracy, ułożony z wielu naczyń, pali papierosa. Jest to codzienny i dość częsty proces. Bez niego ciężko będzie mu rozpocząć dzień. Zbieranie paczek na zapas, przypomina nieco kolekcjonowanie pożywienia przez wiewiórki i chomiki. Co jakiś czas strąca spalony tytoń do tak zwanej popielniczki. Zdaniem naukowców nie można sklasyfikować gatunku jako roślinożerny, a mimo to niewątpliwie spożywa niekiedy tytoń. To pokazuje jak niewiele wiemy o dzikiej naturze.

To już koniec porannego rytuału, czas na zmywanie - proces zarówno niebezpieczny jak i czasochłonny. Nasz dzisiejszy bohater "Domowego safari" podchodzi do zlewu z dużą pewnością siebie. Zakłada słuchawki na nastroszone uszy i rozpoczyna proces nazywany "tańcem śmierci". Niektórzy też określają go mianem "o matko dlaczego nie zmyłem na bieżąco". Porusza łapami w rytm dźwięków. Co jakiś czas używa również sody oczyszczonej. Obserwowanie go w tym czasie nie jest niebezpieczne. Pozostaje pod wpływem dobrego nastroju, który, tłumacząc anatomicznie, przepływa wprost ze słuchawek do uszu i dalej meandruje przez korpus wprost do serca. Tak kończymy kolejny odcinek w świecie tych zadziwiających istot.

© Nieco_dzienny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci