Menu

Nieco_dzienny

Trzeci blog, który będzie sumą kolejnych kilku lat doświadczeń. O muzyce, fotografii i sprawach codziennych. Nie zabraknie tu również moich wierszy. Zapraszam was do wspólnie spędzonych wolnych chwil o ile jeszcze je macie.

Kościół, wiara i tego typu sprawy

slasher1994

Dzisiejszy temat nasunął mi się niejako sam z siebie. W piątkowy wieczór rozmowa dotycząca moich tekstów, które w formie nagrań pojawią się w krakowskim eterze, sprawiła, że postanowiłem przekazać ci swoje zdanie dotyczące różnicy poglądów. Na początek dość banalne stwierdzenie. Gdybyśmy wszyscy byli zgodni, szli w tym samym kierunku, bylibyśmy po prostu masą nudnych ludzi.

Dzwoniąc do znajomego skierowałem do niego ważne pytanie. W moich wierszach staram się nikogo nie obrażać. Są jednak krytyczne wobec kościoła i dotykają wielu innych kwestii społecznych. Czy na pewno chcecie je wypuścić? Na początku myślałem, że właśnie zamykam sobie pewną drogę, a most zjara się i przestanie istnieć. Byłem miło zaskoczony kiedy okazało się, że wręcz przeciwnie. Usłyszałem, że absolutnie nie chodzi o głaskanie po główce i nakłonienie do przemyśleń jest bardzo dobrą formą dialogu. Później długo dyskutowaliśmy o kościele, ludziach wierzących i duchownych. Mogłem tu też użyć słowa kler... W swoim życiu wyrobiłem sobie opinię, że wrzucanie wszystkich do jednego worka jest bez sensu. Z jednej strony spotkałem się ze sporą ilością naprawdę dobrych księży, a z drugiej widziałem sceny, które nigdy nie powinny się wydarzyć i słowa, które nie powinny paść z ust człowieka naśladującego Jezusa. Przynajmniej w teorii.

Widziałem księdza poniżającego i krzyczącego na kobiety, które przyszły po dary z Czerwonego Krzyża. Muszę tu też wspomnieć o tym, że miałem go za wzór do naśladowania jeszcze parę minut wcześniej. Byłem świadkiem olewania kobiety, która prosiła, błagała ludzi przed kościołem o parę groszy na jedzenie. Ponieważ "ofiara była spełniona", poszli  w swoją stronę. Sam ostatnio zastanawiałem się kogo mój proboszcz chce ukarać, kiedy nie chciał dać mi zaświadczenia na chrzest dziecka mojej kuzynki. Przykładów możemy mnożyć wiele ale muszę być też sprawiedliwy i pokażę wam pozytywne doświadczenia. Po pierwsze sprawa chrztu jest już rozwiązana. Chociaż w jednej kancelarii nie przyjęto, że się tak wyrażę, mojej kandydatury, pani sugerowała, że przydałaby się zachęta w postaci pieniężnej, to inny proboszcz uznał za głupotę podobne podejście i od razu się zgodził. Nie, nie zarobił miliona, po prostu jest normalny. Kolejna sprawa to praca wielu misjonarzy. Abstrahując zupełnie od kwestii wiary, masz pojęcie ile dobrego udało im się zrobić? Zaryzykuję stwierdzeniem, że każdy kapłan powinien wcześniej pracować jako misjonarz. Wtedy zyskaliby zupełnie inny pogląd na to co robią. Miałem okazję poznać nietypowego kapłana w czasie tak zwanej kolędy. Otworzyłem drzwi, podałem mu rękę i powiedziałem, że chociaż nie jestem wierzący to chętnie z nim porozmawiam. I wiecie co? To naprawdę  dobry człowiek. Dyskutowaliśmy na różne tematy, bez kłótni czy wzajemnego żalu. Przy okazji serdecznie pozdrawiam księdza jeśli czyta ten tekst.

Na koniec jeszcze podsumowanie mojej piątkowej rozmowy z kolegą. Jeśli chodzi o Boga to nie jestem ekspertem. Myślę,że tak naprawdę jego obraz, obraz dobra i zła spaczyliśmy do końca. Uważam, że jeśli istnieje to nie będzie ważne jaką religię wyznajesz, czy modlisz się w takim czy innym języku. Jeśli byłeś w porządku to nie będzie miał problemu co z tobą zrobić. Dziś zrobiło się filozoficznie.

 

© Nieco_dzienny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci